Z gwizdkiem przez świat – #3 Karol Kowalski

Dzisiejszy wywiad, to efekt rozmowy dwóch prawników mających tą samą pasję – sędziowanie basketu. Przed Wami Karol – człowiek, którego niebywale szanuję, niebywale lubię, a chyba jeszcze bardziej podziwiam. Myślę, że w wolnym czasie (o ile go w ogóle jeszcze ma) pomaga św. Mikołajowi w gorącym okresie świątecznym. Panie i Panowie – mój serdeczny Kolega, Karol Kowalski

Jan Delmanowski, Puls Basketu: Karolu sędziujesz na co dzień meczę fińskiej ekstraklasy mężczyzn.  Jak do tego doszło, że młody sędzia z Polski, początkujący prawnik, wylądował w dalekim zakątku rządzonym przez Św. Mikołaja?

Karol Kowalski: To długa historia. Krótko mówiąc wiele lat temu wyjechałem na stypendium prawnicze. Życie mnie tu poniosło i zatrzymało. Dla Ciebie to daleki zakątek rządzony przez św. Mikołaja, dla mnie to moje miejsce na ziemi, mój dom gdzie jestem szczęśliwy i realizuje się zarówno zawodowo jako prawnik, a także jak sędzia ekstraklasy. A to, że dom Mikołaja jest rzut kamieniem ode mnie – to prawda. Powiem więcej – w związku z tym, że jestem jedynym sędzią ekstraklasy z tego regionu, mam jego stałe wsparcie 🙂

Która „szkoła sędziowska” bardziej Cię ukształtowała? Polska, czy fińska?

Myślę, że fińska – z wielu względów. Po 6 latach sędziowania w Polsce, przyjechałem tutaj z solidnym backgroundem. Bardzo szybko dostrzeżono mój potencjał jako sędziego perspektywicznego i postawiono na mój dynamiczny rozwój. Obdarzono mnie ogromnym zaufaniem zarówno jesli chodzi o władze sędziowskie, jak i samych sędziów i myślę, że nie zawiedziono się na mnie. W szczególności dano mi możliwość uczestnictwa w ścieżce rozwoju i awansu, z której starałem się dzień po dniu korzystać i korzystam do dziś. To tutaj rozpocząłem sędziowanie na najwyższym ekstraklasowym poziomie i tutaj jestem częścią grupy FIBA Future. Jeżeli chodzi o konkretne aspekty sędziowania, to na pewno rozwinąłem się tu pod względem mentalnym – analizy sytuacji na boisku, komunikacji, przygotowania mentalnego, psychologii gry, zarządzania konfliktami. Pewność w tych elementach powoduje, że mogę skupić się na spokojnej ocenie wydarzeń boiskowych, a poza nimi na rozwoju kolejnych elementów sędziowskiego rzemiosła.

Do niedawna Finlandia w Polsce postrzegana była jako zaścianek koszykówki. Dziś – po indywidualnych sukcesach Lauriego Markkannena oraz drużynowym laniu w trakcie Eurobasketu, chyba bardziej doceniamy Finów. Jak wyglada świat fińskiej koszykówki od wewnątrz?

To prawda – obecnie Finlandia jest krajem liczącym się w europejskim baskecie. Dla mnie, osoby obserwującej na co dzień rozwój fińskiego basketu, a jednocześnie aktywnie będącej jej częścią, to naturalny rozwój rzeczy. Finlandia i fińska koszykówka, to nie tylko sukcesy Lauriego Markkanena i drużyny narodowej. Powiem więcej, są to rezultaty – a nie przyczyny tego, że Finlandia staje się krajem basketu (mimo wszechobecnego hokeja). Zapytasz pewnie – czego to są rezultaty? Otóż jest to wynik całego systemu kształcenia, stworzonego od podstaw. Można na ten temat napisać guideline dla wielu federacji. To nie przypadek, że Finlandia pnie się krok po kroku w europejskiej drabince. Edukacja sportowa, właściwa selekcja, a przede wszystkim nacisk na szkolenie młodzieży, dają wymierne rezultaty. Specjalnie stworzone szkoły, jak choćby HBA (Helsinki Basketball Academy), czy JBA (Jyvaskyla Basketball Academy) przygotowują młodzież do grania na najwyższym poziomie, na co dzień walcząc w 1 lidze męskiej. Dla zespołów tych – wspieranych przez fiński związek koszykówki – nie ma możliwości awansu. Chodzi tu wyłącznie o kształcenie zawodników pod okiem najlepszych trenerów. Dla przykładu powiem, że z HBA do NCAA trafił właśnie Lauri Markkanen, któremu sędziowałem będąc w 1 lidze i który już wtedy miał ogromny potencjał trenując pod okiem Hannu Mottola (były gracz NBA). Poza tym fiński basket to też mentalność. Tutaj nikt się nie spieszy. Każdy wie, że rezultaty przyjdą. Tu nie zmienia się trenera po jednej porażce, nie krytykuje bezpodstawnie. Ufa się planowi długoletniemu i spokojnie analizuje kolejne etapy. Dodatkowo – co bardzo ważne- stawia się na młodzież. W tym włączając ją w mecze kadry narodowej. Kilka lat temu pod Helsinkami powstało Susijengi Training Center (kompleks z całą bazą treningowo-wypoczynkową), gdzie trenują wszystkie kadry narodowe. Jak widzisz, to cała pajęczyna przemyślanych rozwiązań. Tu nic nie bierze się z przypadku.

Możesz w kilku zdaniach przybliżyć sposób/system szkolenia fińskich sędziów? Gdzie wskazałbyś największą różnicę pomiędzy takim systemem w Polsce, a w Finlandii?

Nie chciałbym niczego porównywać, pozostawię to kolegom sędziującym w Polsce. Wolę skupić się na przedstawieniu sytuacji w Finlandii w kontekście sędziów ekstraklasy. Otóż fiński system szkolenia sędziów opiera się na całorocznej ścieżce rozwoju i ocenie pracy sędziego. Na straży rozwoju sędziów stoi komitet sędziowski, na czele z szefem sędziów, który organizuje szkolenia, konferencje, przesyła materiały szkoleniowe do analizy, itd. Po każdym meczu sędziowie są oceniani wg ściśle określonych kryteriów przez obecnego na meczu obserwatora, bądź poprzez video-obserwację. Na tej podstawie ustalany jest ranking, który aktualizowany jest co pół roku. Tutaj nie ma znaczenia, czy jesteś sędzią FIBA, ile lat sędziujesz, czy jak zasłużyłeś się dla dyscypliny. Liczy się tylko i wyłącznie mecz, który sędziujesz i predyspozycja jaką zaprezentowałeś.

Jeżeli chodzi o samo szkolenie, to w ciągu roku poza konferencjami (przedsezonowa i śródsezonowa), organizowane są również dodatkowe szkolenia. Warto tu wskazać na szkolenie przed rozpoczęciem rozgrywek play-off, czy też połączone z turniejami w okresie wakacyjnym. Dodatkowo jesteśmy zobligowani do analizy klipów z meczów, self-crtical assessment, itp. W ostatnich latach ogromną wagę przywiązuje się do przygotowania fizycznego, stąd też jest tylko jedna szansa na zaliczenie testu biegowego, bez poprawek. Jeżeli nie zaliczysz, kolejna szansa dopiero za pół roku. Ponadto w ramach grupy FIBA Future mamy kilku mentorów, z którymi pracuje nad własnym rozwojem sędziowskim. Jest tego sporo i zapewne mógłbym przytoczyć tutaj jeszcze wiele przykładów. Na pewno jest to schemat przejrzysty i dobrze zbudowany. Daje poczucie rozwoju na każdym etapie.

Obecnie sędziujesz męską ekstraklasę w Finlandii. Z tego co wiem jesteś też jednym z fińskich kandydatów na sędziego FIBA. „Fińska” ścieżka do awansu jest łatwiejsza czy trudniejsza od „polskiej”?

Tak, to prawda. Nie wiem, gdyż nigdy nie byłem kandydatem FIBA w Polsce. Na pewno nie jest to łatwa sprawa, wymagająca wielu wyrzeczeń i ciężkiej pracy, dzień po dniu, szczególnie w połączeniu z zawodem prawnika. W Finlandii nie stajesz się kandydatem FIBA z dnia na dzień. To długi proces, w którym najpierw ocenia się Twój potencjał pod względem kryteriów FIBA, a następnie stwarza się warunki do rozwoju sędziego na kolejnych kilka lat. Jesteś wysyłany na międzynarodowe zawody w celu właściwego przygotowania i sprawdzenia swoich możliwości, a jednocześnie otrzymania feedback od FIBA Instructors. Osobiście przez ostatnie 5 lat wziąłem udział 4 x w Mistrzostwa Państw Nordyckich, 2 x w Mistrzostwach Krajów Bałtyckich, czy też rok temu w Igrzyskach Olimpijskich Młodzieży na Węgrzech. Te wszystkie turnieje pod egidą FIBA miały na celu właściwe przygotowanie do potencjalnego wstąpienia do elitarnej grupy sędziów w Europie. Poza tym wraz z kilkoma sędziami tworzymy grupę FIBA Future, gdzie pracujemy nad rozwojem pod okiem instruktora krajowego i szkoleniowców. Nie muszą chyba wspominać o ocenie, jakiej poddawane są moje mecze w ekstraklasie, stały rozwój fizyczny i mentalny jako sędziego, itd. Jak widzisz składa się na to wiele elementów. Najważniejsze to samozaparcie i ciężka własna praca, której nikt za Ciebie nie wykona.

Czy sędziowanie koszykówki w Finlandii może być sposobem na życie?

Zależy co masz na myśli mówiąc „sposób na życie”. Jeżeli pytasz o kwestie finansowe, to absolutnie nie.

Regularnie – co roku – uczestniczysz w międzynarodowym turnieju koszykówki w Gnieźnie. Jak się zaczęła Twoja przygoda z tym turniejem i co takiego jest w pierwszej stolicy Polski, że tak chętnie tam wracasz?

Wiele o mnie wiesz 🙂 Do Gniezna przyjeżdżam sędziować od 13 lat (jeśli dobrze pamiętam), a sędziuję 14,5 roku. Także można powiedzieć, że jestem związany z tym turniejem od początku swojej przygody z sędziowaniem. To niezwykle ważny element na mojej mapie sędziowskiej. Po raz pierwszy zostałem zaproszony na turniej jako młody sędzia-adept, gdzie muszę przyznać – obdarzono mnie niezwykłym zaufaniem. Dziś sędziując od wielu lat finały, mam nadzieję że pokazuje, że warto było zaryzykować. Według mnie to najlepszy międzynarodowy turniej koszykówki w Polsce. Składa się na to wiele czynników: zagraniczne zespoły, często mistrzowie krajów (np. Rosji), międzynarodowa obsada sędziowska, organizacja na najwyższym poziomie, a także atmosfera wewnątrz turnieju. Termin turnieju jest także idealny, gdyż początek lipca sprawia, że to dobra okazja, żeby nie wypaść z rytmu, co osobiście jest dla mnie bardzo ważne.

Najlepszy polski sędzia w Finlandii to ….. ?

Jestem fińskim sędzią, urodzonym w Polsce. Więc nie znam odpowiedzi na to pytanie 🙂

Swoją drogą – są polscy sędziowie, którzy niejako „podążyli Twoją drogą”?

Mój serdeczny przyjaciel Karol Śliwa – z racji tego, że mieszka na Wyspach Alandzkich, sędziuje w lidze w Finlandii oraz w Szwecji.

A jak u Ciebie ze znajomością Fińskiego? Z doświadczenia wiem, że to niełatwy język do nauki 🙂

Język naprawdę trudny – kiedyś czytałem artykuł mówiąc o tym, że to drugi najtrudniejszy język, zaraz po chińskim. Szczególnie ze względu na zasady gramatyki, a właściwie ich brak. Ale chyba jest ok, skoro w Finlandii pracuję, sędziuję, rozwijam się, mam przyjaciół i prowadzę normalne życie.

Jak wygląda Twoje tradycyjne przygotowanie do meczu? Masz jakieś zwyczaje, których nigdy nie opuszczasz?

Generalnie to mam cały arsenał zasad, który przestrzegam.

Post-season: Jeżeli chodzi o przygotowanie między sezonami, to po zakończeniu ekstraklasy w maju, biorę udział w kilku turniejach towarzyskich, zazwyczaj w 2-3. Następnie w połowie lipca robię całkowite roztrenowanie przez około 10 dni, po czym wracam do treningu. Nie lubię zbyt długiej przerwy, preferuję bycie w rytmie treningowym i meczowym.

Przygotowanie fizyczne: W związku z tym, że trenuję na bieżąco w ciągu sezonu (gram w tenisa, biegam, siłownia), łącznie 3-4 treningi/tydzień, nie potrzebuję specjalnego przygotowania przed sezonem, gdyż formę utrzymuję cały czas. Natomiast samo tempo treningu staram się zwiększyć przed sezonem tak, aby organizm wytrzymał trudy długiego sezonu. Ma to w moim przypadku szczególne znaczenie, gdyż każdy mecz ekstraklasy połączony jest z długą podróżą – tj. przelotami lotniczymi, itd. Z doświadczenia wiem, że dobrzy przygotowany organizm jest w stanie spokojnie sobie poradzić tak, by nie odczuwać zmęczenia podczas meczu.

Przygotowanie stricte meczowe:

  • generalnie uważam, że wygląd sędziego na boisku to punkt wyjściowy. W związku z tym idealnie przygotowanie stroju sędziowskiego, fryzjer, garnitur na mecz, itd. Profesjonalizm tkwi w szczegółach, choć dla mnie to nie są „szczegóły”
  • Analiza video gry zespołów/zawodników kluczowych, itd, komunikacja z kolegami – sędziami
  • Przed samym meczem porządna rozgrzewka, która daje mi pewność siebie
  • Godzinę przed meczem kawa i delikatny posiłek (must!)
  • Po meczu rozciąganie, post-game
  • Każdy swój mecz analizuje 2 razy: zaraz po powrocie do hotelu oraz kilka dni później już „na chłodno”

Mecze analizuję jako całość, potem konkretne sytuacje. Staram się podejść do tego rzetelnie i krytycznie, bo robię to dla siebie i swojego rozwoju.

Największa różnica pomiędzy sędziowaniem zawodnikom/trenerom w Polsce i w Finlandii to ….?

Szacunek i komunikacja na linii zawodnik – sędzia – trener.

Karol Kowalski zostanie sędzią FIBA w roku …….. ?

Nie wiem. Skupiam się na ciężkiej pracy. Mam jasno określone cele na ten sezon, póki co wszystko idzie zgodnie z planem. Wykonałem tytaniczną pracę w ostatnich miesiącach, bo wiem że ten sezon jest naprawdę ważny, jeśli nie kluczowy – kolejne nadanie licencji FIBA w 2019 roku. Czas pokaże! A teraz wracam do pracy, treningu nikt za mnie nie wykona 🙂

Komentarze

Komantarze