Tag: Obie Trotter

Polskie zespoły w pucharach odc. 4 – „To nie tak miało być…”

Tak jak pierwszy mecz Torunian był ogromnym zaskoczeniem i nikt nie spodziewał się tak dobrego rezultatu, tak samo nikt nie myślał, że pierwsze spotkanie Rosy zakończy się tak fatalnie. Zaskoczyli nas bardzo negatywnie. Mówiąc wprost był to fatalny początek eliminacji, który może się okazać równocześnie ich końcem. Rosa poniosła klęskę przegrywając różnicą 21 punktów w spotkaniu z fińską ekipą Kataja BC (65:86).

Mecz od początku się nie układał: w samej pierwszej kwarcie Radomianie zaliczyli aż 7 strat! Finowie wiedzieli co robić z piłką i bezlitośnie wykorzystywali przechwyty. Między innymi dzięki temu Kataja odskoczyła zdobywając 16 punktów z rzędu. Ostatecznie kwarta zakończyła się wynikiem 29:14.

W kolejnej kwarcie nic się nie zmieniło. Nadal obraz gry Rosy nie był satysfakcjonujący. Trafiali na skuteczności 8/21 za dwa oraz 1/8 za trzy i popełnili dodatkowe 4 straty. Kataja zaliczyła kolejny run – tym razem 15:0. Niemoc przerwał na 2 minuty przed końcem Wojciech Wątroba. Finowie rzucali „trójki” na 40% skuteczności i w tej kwarcie rzucili 25 punktów. Po pierwszej połowie Rosa przegrywała 54:28 (25:14).

Trzecia kwarta przyniosła kolejne straty, których było 6. Radomianie poprawili nieco rzut za dwa – 45%, ale to nadal było za mało, żeby doścignąć rywala. Finowie mieli chwilowy zastój i Rosa nieco się zbliżyła, ale w perspektywie meczu nic to nie dało. Kwarta zakończyła się remisem 14:14, a w meczu było 68:42.

W ostatniej części gry zespół z Radomia próbował odrobić jak najwięcej przed rewanżem, ale bez sukcesów. W całym meczu Rosa oddała 4 celne rzuty za trzy punkty na 16 prób. Cullen Neal oraz Obie Trotter ciągnęli zespół przez większość meczu. Pierwszy z nich rzucił 17 punktów, natomiast drugi 11. Ostatecznie polski zespół popełnił aż 19 strat. W całym spotkaniu Rosa prowadziła przez pierwsze 10 sekund. Najlepszym zawodnikiem meczu był Ryan Wright, który zdobył 20 punktów (10/11 za dwa), 7 zbiórek.

Rewanż w najbliższą środę w Radomiu o godzinie 19:00.  Liczymy na dobry mecz Rosy, choć szansa na odrobienie straty jest znikoma.

Tajne listy #7

Klasycznie jesteśmy we trójkę i rozmawiamy o Rosie Radom i o tym, kto jako pierwszy może stracić stanowisko pierwszego trenera. Poprzednia część tu. 

Karol: A co sądzicie o Rosie? Widziałem, że bukmacherzy potrafią dać ich nawet na 6. miejscu, co – wg mnie – jest nieporozumieniem. Sam Trotter tego nie pociągnie, a nie mam przekonania ani do Neala, ani tym bardziej podkoszowego z Kolumbii. Kto tam jeszcze jest? Mielczarek, Wall, Zegzuła, Piechowicz? Wg mnie słabizna i wcale się nie dziwię, jeśli będą poza dziesiątką. Tak, napisałem to i można mnie z tego rozliczyć po sezonie. Oczywiście o ile nie zrobią takich transferów, że cała koszykarska Polska będzie pod wrażeniem.

Arek: Ja myślę, że odpowiednim hasłem dla kibiców Rosy powinno stać się Trust The Process. Problem w tym, że nie widać jakiegokolwiek zarysu dla tego procesu, ale za to fajnie brzmi. Trener Kamiński odszedł, a Robert Witka zacznie teraz ubierać garniak do pracy w każdy weekend. Intrygujący fakt jest to, bowiem obaj w Radomiu spędzili prawie tyle samo lat (Kamyk sześć, o rok więcej niż Witka), wiele razem w Rosie przeżyli. Fajny ruch ze strony radomskiego klubu, że zdecydowali się postawić właśnie na Witkę, jestem dziwnie spokojny o powodzenie w swoim pierwszym trenerskim roku.

Przedsezonowe typy PLK bukmacherów to co roku jest mem. Polska rotacja Rosy jest strasznie uboga i najwięcej krzywdy zrobiło im pewnie nie znalezienie zastępstwa za Michała Sokołowskiego (przecież kiedyś to się musiało stać!) – zamiast tego wzięto 34-letnego Artura Mielczarka. Umówmy się, poza nim (Sokołem) w tej drużynie dawno nie było innego wartościowego Polaka, był za to trener który umiał to świetnie poukładać i wstawić w odpowiednie role – dlatego tak ważną postacią będzie trener Witka, jego podejście do młodzieży i brak presji na wynik (który zaniesie tę drużynę poza Top-10 ligi, tak jak mówisz Karolu). Wracając do byłego gracza Trefla – dwa sezony temu gdy dostając duże minuty w Koszalinie potrafił robić dobre liczby – przynajmniej te podstawowe, bo np. wskaźnik wykorzystania USG% miał taki sam jak grając w trójmieście a PER niższy niż w Sopocie (w całej lidze był tuż za takimi tuzami PLK jak Jarmakowicz czy Ochońko), czyli te na pozór dobre liczby w AZSie nie były dobre. Mówi się też o większej roli Filipa Zegzuły, Mateusza Szczypińskiego czy Szymona Szymańskiego – czy to brzmi jak zespół na pierwszą dziesiątkę PLK? Wyobrażacie sobie jak będzie grała Rosa z Wojtkiem Wątrobą wchodzącym za zmęczonego ponad 30 minutowym graniem Mosquera-Pereę?

Dochodzimy do zagranicznego rosteru. Jest Trotter – fajny 34-letni doświadczony gracz, jest Neal – radomska zasada że musi być jakiś shooter została zachowana, ale to jakiś taki mniejszy kaliber, wersja light no i rookie. Jest Hanner Mosquera-Perea – żeby dowiedzieć się w google gdzie grał w zeszłym sezonie, musisz przejść na kolejną stronę przeglądarki („nie ma na pierwszej stronie, sprawdzę czy jest na drugiej” – pomyślał NIKT, NIGDY).

Nieśmiało przypominam, bo może zapomnieliście – Rosa startuje też do walki w FIBA Europe Cup. I to jest ten jeden, jedyny moment gdy krótko zastanawiam się czy jest sens i czy dalej stać w szeregu tych którzy mówią, że gra w europucharach zawsze procentuje itp. czy już nie. Trwam jednak przy swoim – to tylko eliminacje. Na dziś stawiam że Rosa pierwszy raz od sezonu 2012-13 nie dostanie się do play-offów, ale może w paru meczach nas zaskoczy.

Jacek: Chęć gry takim składem jakim ma Rosa w jakichkolwiek rozgrywkach europejskich to według mnie grube nieporozumienie. Już nawet nie wspominając o tym, że gra w FIBA Europe Cup nie opłaca się finansowo i trzeba do tych rozgrywek dopłacać.

Artur Mielczarek ma 34 lata i w ostatnich dwóch sezonach rozegrał nieco ponad 70 proc. meczów sezonu regularnego i tylko nieco ponad połowę meczów w poprzednim sezonie. I ogólnie część tego składu wygląda staro, a druga część kompletnie nie ma doświadczenia. Do tego to o czym wspomniał Arek, brak ludzi pod koszem. Wcale się nie zdziwię jak minuty na centrze będzie dostawał Daniel Wall. Łukasz Bonarek w Słupsku nie pokazał nic co wskazywałoby na to, że może być graczem na miarę PLK. Warto spojrzeć też w terminarz: Stal (w), Arka (d), King (w), Trefl (d), PCT (w), Spójnia (d), Anwil (d). To się może skończyć jakimś 1-6/0-7 i nie wiem, czy przy takim wyniku Robert Witka będzie miał tyle kredytu zaufania, żeby zachować stanowisko.

No właśnie może pójdźmy w stronę trenerów. Który z trenerów będzie od pierwszego dnia siedział na gorącym krześle? Który z trenerów jako pierwszy straci pracę?

Karol: Wiem, to będzie bardzo cliche, ale coach Nikolic z AZSu od początku siedzi na gorącym krześle, jak to w Koszalinie. Po pierwsze – terminarz. W pierwszych 7 spotkaniach na AZS czekają aż trzy ekipy z SuperLigi (Toruń, Zielona Góra i Włocławek), do tego trzy wyjazdy (Gliwice, Starogard, Lublin) – a wiadomo, różnie to bywa z wyjazdami – oraz mecz u siebie ze Spójnią. Także wcale bym się nie zdziwił szybkim 1-6. No ale OK, terminarz terminarzem, kluczem tu jest to, że tegoroczny skład węgla i papy w AZSie jest po prostu słaby. Przeanalizujmy obcokrajowców (nie zawsze pozycja idealnie się zgrywa, jasne).

Aleksandar Marelja – Dragoslav Papic. Marelja ma za sobą niezły sezon, po którym trafił do Bundesligi. Przed trafieniem do Polski zagrał sezon w średniaku ligi serbskiej, jednak grał na tyle dobrze, że trafił najpierw do ABA, a później do ACB. W ekipie z Vrsacu kręcił cyferki na poziomie 18 PTS/7 REB/71% z gry, w wieku 24 lat, więc mówimy tu o graczu wciąż się rozwijającym. Piszę nieprzypadkowo o wieku, bo taki Papić w wieku 30 lat (czytaj: w ubiegłym sezonie) zdobywał w Serbii 17,7 PTS/5,5 REB/48% z gry. Pomijając już fakt, że to gorsze cyferki, zwłaszcza skuteczność jak na podkoszowego słaba, to tak po prostu stwierdźmy – jeśli w tym wieku dusisz się w średniaku KLS, to nic z tego nie będzie (w sumie powinienem zacząć od tego, że ten gość przez ostatnie 4 lata mało grał w kosza, poza ubiegłym sezonem tylko II liga serbska). Popatrzyłem na kariery zawodników, którym podobnie szło w Serbii gdy byli już niezbyt młodzi, a zdecydowali się na wyjazd – słabeusz ligi litewskiej, solidna gra na Słowacji – nic ciekawego. Ten Tasić, który teraz przyszedł do Ostrowa kręcił takie cyferki jak miał 22 lata. Także, kończąc ten przydługi wywód, niech nikt nie nakręca się tymi cyferkami, Papić jest słaby. Marelja był dużo lepszy.

Nikola Malasević – Marko Tejić. Tu mam problem. Malasević jaki był, każdy widział. Przyjechał po dwóch dobrych sezonach w solidnej lidze rumuńskiej, zagrał co miał. Był OK. Tyle. Tejić? Spore wrażenie budzi fakt, że ma tyle doświadczenia w tak młodym wieku, ale tak patrzę na ten ubiegły sezon w Grecji – bez rewelacji. Gorszy od dziesiątek Amerykanów, na poziomie znanego nam Tony’ego Meiera (z zaznaczeniem, że Meier grał w dużo lepszej ekipie). Ja wiem, że to takie wróżenie z cyferek, w których nie wszystko widać, ale co innego możemy zrobić? Staram się wpasować go w jakąś skalę. Mój werdykt jest taki, że będzie na poziomie Malasevicia.

Diante Baldwin – Aleksandar Radulović. Mocno obserwowałem Baldwina, bo miał fajne momenty i na pewno był gościem, z którym chciałbym zagrać w streetball. Odnoszę wrażenie, że czasem mu się nie chciało, ale coś tam umie. W sumie jakby umiał rzucać z dystansu, co całkiem przydaje się obwodowym w zawodowej koszykówce, to pewnie miałby już sensowny kontrakt na nowy sezon. W nowym sezonie w barwach Akademików zagranicznym PG został niejaki Aleksandar Radulović, który przez ostatnie dwa lata trafia jakieś 30% trójek i generalnie nie zdobywa masy punktów, a grał w tym czasie w lidze serbskiej i w słabeuszu słabszej od PLK ligi czeskiej. Podobno jest dobrym obrońcą i dobrym strzelcem, jak twierdzi Nikolić, ale – przynajmniej to drugie – było raczej zwykłą kurtuazją. Wygląda na to, że sporo podaje, ale i tak należy postawić pytanie „Dlaczego ktoś go ściągnął?”. Zwłaszcza, że ma już 30 lat. Grubo ponad połowa rookie po NCAA za 2k$, gdzieś z low major byłaby lepsza. Według mnie będzie gorszy od Baldwina, nawet nie mam wątpliwości.

Modestas Kumpys – Drew Brandon. OK, ściągnięcie Brandona to zdecydowanie najciekawszy ruch AZSu. Wiadomo, to inny gracz niż Kumpys, ale nie miałem jak tego zestawić w inny sposób. Tak po prostu, patrząc jakościowo – tutaj muszę wskazać na Brandona. Naprawdę ciekawy gracz.

Reasumując – w ubiegłym sezonie AZS nie zaprezentował nic ciekawego, a w moim mniemaniu w nowych rozgrywkach będzie jeszcze gorszy. Posada Nikolicia jest mocno zagrożona. Według mnie poleci jako pierwszy.

Mój drugi kandydat to Robert Witka, ale w sumie możecie sobie przeczytać to, co napisał Jacek. Myślę dokładnie tak samo. Kwestia kredytu zaufania.

Naturalnym kandydatem wydaje się także Niedbalski z Krosna, zwłaszcza, że Miasto Szkła aż 4 ze swoich pierwszych 6 spotkań gra na wyjazdach (Arka, Polfa, King, Stal), a na Podkarpacie wpada między innymi Trefl Sopot. Łatwo nie będzie, ale jestem trochę fanem tego rosteru, więc myślę, że wyciągną z tego 2-4/3-3, także Niedbalski utrzyma się na stołku.

Arek: Z góry uprzedzam: moja odpowiedź będzie nieoczywista i będzie zawierała w większości pytania z tego powodu, że Karol zebrał już poklask czytających i skinienia głowami ze zrozumieniem za swój typ.

Powiem wam, że jak zacząłem wypisywać trenerów którzy według mnie mogliby stracić pracę w tym sezonie to wyszło mi ponad pół ligi (chociaż przyznaję, przy połowie z nich to jest totalny odlot). Może AZS zrobi na złość całemu środowisku i nie zwolni trenera Nikolica nawet jeżeli ten nie wygra meczu w ciągu dwóch pierwszych miesięcy sezonu (ha-ha)? Może na zespół z Krosna patrzymy z perspektywy fajnego rosteru (całkowicie nowego rosteru który musi mieć czas na zgranie), ale zapominamy o tym, że trenerem jest Mariusz Niedbalski oraz o tym w jaki sposób funkcjonuje klub z Krosna? Może Krzysztof Koziorowicz ze swoim beniaminkiem? Pasuje, zwłaszcza że już raz po powrocie do ligi drużyny ze Szczecina w sezonie 2014-15 został zwolniony w trakcie sezonu, ale: 1) jak bardzo PLK jest uboga w drużyny-beniaminki w ostatnich latach, to od 2010 roku wspomniany wcześniej Koziorowicz, Bakun (ha-ha), Lazić i Herkt zostali zwolnieni w swoich pierwszych sezonach po awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej; 2) to ważna postać stargardzkiego ośrodka koszykarskiego (czy tam ogólnie zachodniopomorskiego); 3) niskie wymagania utrzymania się w lidze sprawią, że będzie sobie spokojnie siedział wygodnie na swoim krześle.

Ja pójdę trochę w inną stronę: mam dwa typy które układają się w pewien wzór (nie tylko w PLK, koszykówce, ale ogólnie w sporcie) – trenerzy w swoich drugich sezonach (czy to z drużyną, czy to po awansie) rzadziej utrzymują się na stołkach niż w pierwszych, z reguły przejściowych. Gdy po pierwszych 2-3 miesiącach ich drużyny zawodzą, zostają zwolnieni, bo oczekiwania wobec nich są najczęściej wyższe niż samo utrzymanie wyniku z poprzedniego sezonu.

Idąc tym tropem, komisja kontroli gier i zakładów wytypowała dwóch trenerów. Pierwszym jest Marcin Kloziński i jego Trefl Sopot którego na przyszły sezon wciąż nie kupuję, a widzę, że kibice mocno wierzą w niesamowity rozwój tamtejszej młodzieży (Grzegorz Kulka, serio? Wciąż? Który mamy rok?), high-risk/high-reward Iana Bakera (są niczym fani Denver Nuggets wypinający przed siebie pierś, z dumą i arogancją jednocześnie używając tego zwrotu po drafcie, prawie plując na innych, szydząc z nich że nie wzięli MPJ) czy Pawła Leończyka. Nie ma już takich tłumów na pozycji skrzydłowego, Milan może być lepszy niż w PSG, a Taylor bardzo fajnym obwodowym, no i terminarz nawet taki nie najgorszy, ale… Te cholerne przeczucie. Jego zwolnienie byłoby jeszcze o tyle kuriozalne, bo przecież w lipcu przedłużył kontrakt o dwa lata.

Paweł Turkiewicz (dwa lata do końca trzyletniej umowy) też nie będzie miał tak łatwo w swoim drugim roku po awansie do PLK, a ta drużyna nie wydaje się być lepsza niż poprzednia – wymieniono większość składu, Polaków którzy odeszli pogoniono do 1 Ligi, ci co przyszli szału nie robią. Narybek zza granicy taki, że pewnie jeszcze przed sezonem dojdzie do zmian, a zmiany to nerwy, a nerwy rozgrzewają krzesło pod trenerem, nad którym klosz ochronny pt. „beniaminek” został zdjęty. Yup, to chyba będzie mój główny typ do pierwszego trenerskiego zwolnienia w sezonie. Tak żartem – może koszykarska Legia wzorem piłkarskiej Legii pokaże najlepsze zarządzanie w lidze i zwolni trenera Spaseva?

Jest też sytuacja, w której zostanie zwolniony trener z trójki (lub czwórki) Jovović, Milicić, Frasunkiewicz (, Mihevc) za słabe wyniki w rozgrywkach europejskich, ale: 1) to tak szybko nie nastąpi; 2) dobrze się ogląda tą kontynuację we Włocławku, Gdyni czy Toruniu i w przypadku tych drużyn takie ruchy chyba byłyby nie na miejscu 3) czy w tych drużynach jest takie ciśnienie na wygrywanie w BCL lub Eurocupie? Jest „europejska napinka” czy „podchodzimy do tematu luźno, Mistrzostwo Polski najważniejsze”?

Jakkolwiek, my tu gadu-gadu o PLK, ale za niecałe dwa tygodnie kadra walczy o Mistrzostwa Świata. Najpierw wyjazdówka z bardziej osłabionymi Włochami (którzy kombinują żeby te braki w kadrze jakoś zmniejszyć), później mniej osłabieni Chorwaci w Ergo. Luźny tejk przed meczami – uda się wygrać chociaż jedno z tych spotkań? Mamy gdzie szukać przewag?