Dojrzałe ogóry cz. VII

Subiektywne podsumowanie ruchów transferowych w PLK 18.08-24.08.

Tauras Jogela – King Szczecin

Trener Budzinauskas najwyraźniej bardzo przyzwyczaja się do swoich graczy. Tauras Jogela rozegra w barwach Wilków Morskich kolejny sezon.

Jogela był trzecim strzelcem swojej ekipy z bardzo dobrym wynikiem 14,2 punktów i drugim graczem pod względem ilości rozegranych minut (trzecim w średniej, Medlock doszedł w trakcie sezonu). Do swojego dorobku statystycznego dokładał także 5 zbiórek i 1,4 asysty. Litwin to bardzo wszechstronny gracz, który potrafi zdobywać punkty na różne sposoby. Nie jest mu obca gra bliżej kosza, lubi również przymierzyć z dystansu (32% za 3).

W taktyce Budziauskasa Jogi był ustawiany na obu skrzydłach. Na trójce jest w stanie dominować fizycznie na rywalami niższymi od siebie i zdobywać na nich punkty bliżej obręczy, na czwórce może funkcjonować jak gracz rozciągający grę. W obu przypadkach Litwin nie jest dziurą w obronie, a drużyna wykazywała się dodatnim bilansem zarówno w NetRTG (9,6), jak i w plus minus (14). Postać Taurasa była bardzo ważnym ogniwem w ekipie Kinga i każda statystyka to potwierdza.

Podpis Jogeli to już 3 kontrakt z graczem z ojczyzny Sabonisa. Na szczęście można się spodziewać, że zaciąg rodaków trenera Metaxy podniesie poziom całej drużyny, a nie będzie tylko dodatkiem. Paliukenas z sezonu na sezonu jest coraz lepszy, Sajus już w Polpharmie wykazywał potencjał na jednego z najlepszych centrów ligi, a ma za sobą kolejny rok gry na Litwie i na końcu Jogi, który powinien być 2-3 opcją ofensywną i wraz z Pawłem Kikowskim stanowić podporę ataku Wilków Morskich.

Dla samego Taurasa pozostanie w Szczecinie jest opcją bezpieczną. Sprawdził się w tym otoczeniu, u tego trenera, w tej lidze i kolejny sezon może mu tylko pomóc w pościgu za kontraktem życia, który pewnie gdzieś w Europie na niego czeka.

Dla Kinga to również bezpieczny podpis. Wilki wydają się być faworytem w grupie pościgowej za Superligą. Zeszłoroczne 7 miejsce powinno zostać przez nich poprawione, a przy kolejnych dobrych ruchach kadrowych mogą się okazać bardzo niewygodnym przeciwnikiem dla każdego z TOP 4 ligi w potencjalnej serii.

Kolonia Bałtycka przybiera na sile. Jestem przekonany, że w Szczecinie będą ją lepiej wspominać, niż słynny już zaciąg brazylijski w piłkarskiej Pogoni.

Danilo Tasic – BM Slam Stal Ostrów Wlkp.

Pierwsze zagraniczne wzmocnienie Wicemistrzów Polski. Do drużyny trenera Kamińskiego dołącza Danilo Tasic.

25-letni Serb przychodzi do Ostrowa z cypryjskiego AEK Larnaca. Sezon na słonecznej wyspie skończył ze średnimi na poziomie ponad 13 punktów i 6,5 zbiórki w 27 minut gry. Tasic jest wszechstronnym podkoszowym, umie zdobywać punkty bliżej obręczy, ale także potrafi przymierzyć z dystansu. Atleta z niego żaden, ale bałkański spryt połączony z umiejętnościami może okazać się w zupełności wystarczający na polskie parkiety.

Tasic ma wszystko by być Igorem Zajcewem w taktyce Kamyka. Fiasko rozmów z Ukraińcem wymusiło na trenerze poszukiwania w innym kierunku. Na horyzoncie pojawił się Serb, a jego umiejętności przypadły do gustu szkoleniowcowi Stali. Wojciech Kamiński powinien doskonale wiedzieć w jaki sposób korzystać z Danilo. Domyślam się, że sporo minut spędzi na piątce, silne skrzydło już obstawione, a Tasic nie przychodzi tu by statystować.

Dla Stalówki posiadanie dwóch różnych graczy na środku to ogromny plus. King to zupełnie różni od siebie  gracz, któremu na boisku można powierzyć inne zadania jak Tasicowi. Profile tych zawodników pozwalają im także występować jednocześnie na boisku, co znacznie mogłoby poprawić zbiórkę, gdyby w danym momencie tego Stal potrzebowała.

Kamyk pomimo ograniczonego budżetu kontraktuje ciekawych zawodników. Może nie takich, którzy pociągną ostrowian do mistrzostwa, ale niejednemu przeciwnikowi na pewno dadzą się we znaki.

Mike Scott – BM Slam Stal Ostrów Wlkp.

Dzień po dniu dobra nowina w Ostrowie. Nowym boiskowym dowódcą Stalówki zostaje Mike Scott.

Jak do tej pory 25-letni Amerykanin w Europie grał na Litwie i w Chorwacji. Ostatni sezon spędził w Splicie, gdzie zaliczał 14 punktów i 5 zbiórek na mecz. Swoich sił również spróbował w Lidze Letniej NBA. Scott to nowoczesny typ guarda, umie zdobywać punkty, straszy rzutem z dystansu (powyżej 40%), ale też wie jak obsłużyć partnerów. Znając wytrawny nos trenera Kamińskiego, Mike może być jedną z najciekawszych postaci PLK.

Amerykanin nie uniknie porównań do Aarona Johnosona, mimo że to gracze o innej charakterystyce. Generał był skoncentrowany bardziej na uruchomieniu partnerów, lepiej podawał i mijał z nadświetlną prędkością, gorzej rzucał. Scott to bardziej bezpośrednie zagrożenie dla rywali. Wierzy w swój rzut, a warunki fizyczne pozwalają mu bardziej niż Johnsonowi na wbijanie się pod kosz. Za linia za 3 już tak łatwo odpuszczać go jak AJ nie można. Nie zdziwię się, jak to oj będzie najlepszym strzelcem drużyny.

Scott prawdopodobnie będzie grał ciężkie minuty. Etatowego rezerwowego na jedynce w Ostrowie już nie ma, a także jego następcy. Amerykanin ma predyspozycje ku temu by być czołowa jedynka linki, gdyby był Manager PLK, brałbym go w ciemno

Vladimir Mihailović – Anwil Włocławek

Czarnogórzec nowym zawodnikiem Anwilu Włocławek. Mihailović jest drugim obcokrajowcem ściągniętym na obwód Mistrza Polski.

Najświeższy nabytek rottweilerów ma 28 lat i zdążył już pograć w naprawdę przyzwoitych klubach. Wiele lat spędzonych w krajowym hegemonie – Buducnostcie, potem przenosiny do Niemiec i Belgii. Ostatni sezon do Mistrzostwo tego ostatniego kraju z Telenetem Ostende, gdzie notował liczby na poziomie 7,7 punktu, 2,8 asyst i 36% za 3 w 20 minut gry. Mihailović w swojej karierze wielokrotnie już występował w europejskich pucharach, zarówno w Eurocupie, jak i BCL, gdzie w zeszłym roku mierzył się ze Stelmetem. Do tej pory Czarnogórzec określany był jako uniwersalny obrońca, ale z mocniejszym wskazaniem na rzucającego. Piłka w rękach nie jest mu obca, potrafi rzucić, wbić się pod kosz, a także odrzucić po minięciu na obwód. Charakterystyka Mihailovicia wskazuje, że Anwil do swojej kolekcji dołożył kolejnego niezwykle uniwersalnego zawodnika.

Zadaniem Mihailovicia będzie pomoc na rozegraniu dla Kamila Łączyńskiego oraz przełożenie swojego pucharowego doświadczenia i umiejętności strzeleckich na grę drużyny. Ochrzczony jako Vladek, nowy nabytek Anwilu w swojej karierze głównie grał jako rzucający obrońca, jednak w niczym to nie przeszkadza Igorowi Miliciciowi. Chorwat widzi w każdym swoim graczu potencjalnego kreatora akcji i nie potrzebuje dwóch klasycznych rozgrywających. Gdyby nie przepis o 2PL, to nie wiem, czy w ogóle by się w takiego wyposażył. Schemat sprawdził się w poprzednich rozgrywkach i konsekwentnie będzie kontynuowany. Trener rottweilerów mówi na oficjalnej stronie klubu, że poszukiwał zawodnika powyżej 190 centymetrów wzrostu. Tak, Milicić znów to robi. Znów postawi las rąk w obronie, znów zobaczymy piątki z najniższym graczem 2,01 metra i znów dziesięć długich rąk w defensywie Anwilu będzie wywoływać popłoch w szeregach przeciwnika.

Skład włocławian posiada na ten moment 11 zawodników gotowych do rywalizacji w lidze i pucharach. Zbudowany zespół pozwala na konstruowanie 1538342 różnych piątek począwszy od grania wysoko po smallballowe ustawienia z Zyskowskim lub Kostrzewskim na czwórce. Nie ma w lidze chyba drugiego takiego kameleona, który potrafiłby przyjąć tak wiele kolorów. Oczywiście, zestaw rottweilerów ma również słabe punkty i pewne zagrożenia, ale nie sposób nie docenić progresu jaki poczyniła ta drużyna w stosunku do września 2017.

Shawn King – BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski

MVP sezonu 2016/17 wraca do PLK. Ponownie zagra dla Stali, z którą zdobył brązowy medal.

Amerykanin ma już 36 lat, jednak forma jaką prezentował w ostatnich sezonach pozwala wierzyć, że nadal będzie wartościowym zawodnikiem i jednym z liderów Stalówki. King to przede wszystkim maszynka do zbiórek, ale i gracz, który wie jak chronić dostęp do kosza. W ataku żyje z podań rozgrywającego, pozostawiony w izolacji jest zdecydowanie mniej groźny.

Ostatni sezon spędził w Sixt Pomorska, gdzie grał średnio 19 minut i zaliczał w tym czasie 8 zbiórek i 7 punktów. To spory spadek w każdym względzie w stosunku do roku spędzonego w Stali. Minuty o 8 w dół, zbiórki o 2, a punkty o 4. King już tak dominować nie będzie i nie udało się mu to także przed rokiem, a przecież liga, do której przeszedł aż tak wymagająca nie była.

MVP przyznane dla środkowego z USA to także w dużej części zasługa Aarona Johnsona. Amerykanie stworzyli duet, który był fundamentem sukcesu Stali w 2017 roku. Teraz Królowi partnerować będzie dopiero co pozyskany Mike Scott, który jest innym typem zawodnika niż poprzednik. Również zmienił się szkoleniowiec, który niekoniecznie musi widzieć Kinga w podobnej roli co Emil Rajković.

Z drugiej strony, Wojeciech Kamiński w swojej radomskiej przygodzie chyba nie miał tak dobrego defensywnie centra. Był Jackson, ale to gracz zupełnie inny, który też starzał się trochę brzydziej. Posiadanie takiego zawodnika jak Shawn na 5 to prawdziwy skarb i myślę, że to najlepsze rozwiązanie na jakie mógł sobie Wicemistrz Polski pozwolić.

Co ważne, King nie będzie osamotniony. Razem z nim minuty na centrze grać będzie Tasic, który nie wydaje się być graczem na 10 minut. Mniejsze minuty to większe prawdopodobieństwo efektywnej gry Amerykanina, a właśnie ta efektywność zaprowadziła go po najważniejsze wyróżnienie sezonu regularnego 2016/17.

Michał Nowakowski – BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski

Złoty medalista z poprzedniego sezonu podpisał kontrakt z Wicemistrzem Polski. Michał Nowakowski w Stalówce.
Zeszłoroczna kampania mistrzowska z Anwilem to na pewno jeden z najlepszych momentów w karierze 30-letniego skrzydłowego. Misiek skończył sezon ze złotym medalem i statystykami na poziomie 7 punktów, 3,3 zbiórki w 18 minut gry. Znany jest z dobrego rzutu z dystansu, jednak do 40% w skuteczności za 3 nie dobił. Statystyki to jedno, ale zaangażowanie i serce zostawiane na parkiecie urzekły kibiców we Włocławku, więc pewnie i tych z Ostrowa oczarują.

Nowakowski rozegrał naprawdę przyzwoity sezon we Włocławku. Umiejscowienie tak jednowymiarowego zawodnika w składzie musi się wiązać z gotowy pomysłem na wykorzystanie go. Trzeba przyznać, że Miliciciowi się to udało. Świeżo upieczony Mistrz Polski nie zaliczy już gigantycznego progresu i nie zmieni stylu swojej gry. Nadal będzie strzelcem z pozycji numer 4 i nadal nic ponad to w ataku od niego wymagać nie powinniśmy.

W Ostrowie na silnym skrzydle Michał minutami podzieli się z Witalijem Kowalenko. To bardzo komfortowa sytuacja dla trenera, który będzie miał gwarancje jakościowego Polaka przez pełne 40 minut meczu. Pewnie wystąpią piątki z Kingiem i Tasiciem jednocześnie, jednak bólu głowy z paszportami być nie powinno.

Kamyk od wielu lat współpracował z Robertem Witką i jestem przekonany, że ma plan na Nowakowskiego. To bardzo podobni gracze, szczególnie pod koniec kariery Witki, kiedy stał się praktycznie tylko strzelcem dystansowym. Misiek powinien dawać te niecałe 2 trójki na mecz, co przy słabo rzucającym za 3 Żołnierewiczu może okazać się zbawienne dla spacingu ostrowian.

Stal sprowadziła hurtem zawodnikow na sezon 2018/19. Brakuje jeszcze graczy na obwód do uzupełnienia składu, jednak strefa podkoszowa wygląda na tyle obiecująco by wierzyć, że Stal będzie poważnym kandydatem w walce o bycie na czelu peletonu goniącego TOP4.

Brett Prahl – Polpharma Starogard Gdański

22-letni Amerykanin został nowym środkowym SKSu. Brett Prahl w przyszłym sezonie zadebiutuje na europejskich parkietach.

Prahl jest absolwentem uczelni Milwaukee, gdzie w ostatnim roku gry zaliczał średnio 9,4 punktu i 5 zbiórek w niecałe 30 minut gry. Brett wirtuozem ofensywy nie jest, potrafi wiele rzeczy, ale niekoniecznie wszystkie dobrze. Trójkę powoli dokłada, ale jak na razie raczkuje ta część jego arsenału. Biały, 206 centymetrowy środkowy rzadko kiedy jest tytanem defensywy, a na dodatek bilans 5 zbiórek w 3 kwarty też do najlepszych nie należy. Pozostaje liczyć, że trener Gronek wie w jaki sposób wykorzystać Prahla w swoim systemie gry.

Amerykanin rozpocznie swoją profesjonalną karierę w Polpharmie. Nie jest atletą, rzuca przeciętnie i naprawdę ciężko jest doszukać się cech, które pozwoliłby określić go jako materiał na wiodącą postać zespołu. Po zeszłorocznych transferach na pozycjach 4 i 5 aktualny zestaw nie prezentuje się najmocniej, jednak trzeba dać Arturowi Gronkowi możliwość popracowania z zespołem i ułożenia tego w całość.

Prahl jest drugim zagranicznym podkoszowym po Williamsie zatrudnionym prze tabletki. Wątpię by obaj znaleźli się w pierwszej piątce. Ich kariery uniwersyteckie nie powalają, a przy graczach obwodowych wyglądają wręcz słabo. Jeśli na Kociewiu myślą o czymś więcej niż dół tabeli, to kolejne wzmocnienia muszą być nieco lepsze.

Łukasz Majewski – BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski

Kapitan zostaje na swojej łajbie. Łukasz Majewski kolejnym Polakiem podpisanym przez Stal.

Majewski to zawodnik, który z sezonu na sezon funkcjonuje w coraz to mniejszej roli. Ostatni rok w Stali to ograniczenie minut Łukasza. W taktyce Emila Rajkovicia stał się przede wszystkim strzelcem trzypunktowym wysyłanym do boju z ławki. Maja był kiedyś uznawany za dobrego defensora, teraz z tej obrony pozostały tylko faule taktyczne, zdziwienie po faulach, błaganie po faulach i przyznawanie się do fauli. Zeszłoroczna linijka to zaledwie 3 punkty w 15 minut spędzanych na parkiecie.

Po ostatnich zagranicznych wzmocnieniach nadszedł czas na uzupełnienie rotacji.Wcześniej w kontrakcie swój podpis złożył Michał Nowakowski, teraz umowę parafował Łukasz Majewski. Popularny Maja w dużej roli już pewnie występować nie będzie, a w PLK już nie na pewno nie powinien, jednak rzut za 3 oraz doświadczenie powinny być nadal ważnym dodatkiem do ekipy Wicemistrza Polski.

Na pozycjach 2-3, gdzie dla siebie minut szukać będzie Łukasz są już Chyliński i Żołnierewicz, którzy pewnie będą odgrywać kluczowe role w rotacji, a pewnie doczekamy się jeszcze kolejnego gracza zagranicznego. Drużyny Wojciecha Kamińskiego zawsze charakteryzował bardzo dobry strzelec na dwójce i myślę, że takiego zawodnika również teraz Stal poszukuje.

Kontrakt Majewskiego zawarto dosyć późno, choć raczej innych zainteresowanych nie było. Kapitan wsiadł na okręt, gdy jest już on prawie pełny, ale ważne, że jego stalówka powoli obiera kurs na górę tabeli.

Komentarze

Komantarze