Dojrzałe ogóry cz. V

Subiektywne podsumowanie ruchów transferowych w PLK 4.08-10.08

Aktualne składy PLK

Robert Upshaw – Asseco Gdynia

Ostatnie już wzmocnienie nadmorskiego klubu. Amerykański środkowy Robert Upshaw dołącza do Asseco.

Mierzący 213 centymetrów center to gracz, który ma za sobą 4 mecze w barwach Los Angeles Lakers i to nie w Lidze Letniej, ale już w preseason. Było blisko. Upshaw już w college’u jawił się jako gracz z potencjałem na wtargnięcie do Ligi. Duże rozmiary, spory zasięg rąk, monstrualna ilość rozdawanych bloków na uczelni – 4,5 na mecz, sprawiały, że Amerykanin znajdował się na radarze skautów drużyn NBA. Jeszcze kilka lat temu trwały intensywne poszukiwania centrów w typie obrońcy obręczy, który w ataku za dużo nie musiał umieć oprócz wpakowania piłki do kosza. Można sądzić, że jeśli z nastawieniem i głową Roberta byłoby wszystko w porządku, to utrzymałby się na dłużej w najlepszej lidze świata.

Kariera Upshawa skierowała go za granicę. Ostatni sezon spędził w lidze libańskiej reprezentując drużynę Champiville. Ponad 30 minut na mecz, prawie 8 zbiórek, 2 bloki i 13,4 punktu to linijka na koniec rozgrywek 2017/18. W Libanie grali już zawodnicy znani z PLK, którzy potrafili lepiej, chociażby Ater Majok.

Robert Upshaw to zawodnik mogący potencjalnie zdominować strefę podkoszową PLK jednocześnie niosący za sobą duże ryzyko. Niestety, jest postacią znaną nie tylko ze świetnych zagrań na boisku. Problemy z prawem, narkotykami to tylko pierwsze z brzegu rzeczy, jakie można mu wyciągnąć. Nie ma sensu go teraz dyskredytować, kiedy nawet się w Polsce jeszcze nie zjawił, ale w Gdyni będą musieli dosyć mocno uważać na pozaboiskowe poczynania swojego nowego wielkoluda.

No dobra, nie śmieszkujmy.

Asseco pod koszem to prawdziwa ściana. Na drodze atakujących kosz zawsze będzie ktoś z dwójki wieżowców – Adaś albo Robuś. Obaj gracze to giganci brylujący w blokach, dorzucając do tego Dariusza Wykę, który w poprzednim sezonie rozdawał średnio 1,7 bloku na mecz, otrzymujemy zestaw środkowych w typie Marcina Możdżonka, którzy raz po raz będą wbijać gwoździe przeciwnej drużynie.

Z pewnością należy docenić to, co udało się stworzyć w Gdyni. Na pierwszy rzut oka pieniądze wydane mądrze, skład mogący z powodzeniem walczyć o najwyższe krajowe laury oraz o zwycięstwa w EuroCupie. Przemysław Frasunkiewicz przyzwoitymi sezonami na ławce trenerskiej i pracy przy U20 wyrobił sobie opinię jednego z najbardziej obiecujących trenerów młodego pokolenia. Oczekiwania, pogodzenie ambicji zawodników, duża ilość spotkań, głowa Upshawa, to wszystko spadnie teraz na jego barki. Podoła, czy nie? To chyba największy znak zapytania stawiany w przypadku odradzającej się nadmorskiej potęgi.

Albert Owens – Spójnia Stargard

Pierwsza twarz z zagranicy w Stargardzie. Kolejny amerykański zawodnik, który zaraz po college’u trafia na polskie parkiety.

Owens to 206 centymetrowy środkowy, absolwent uczelni Oral Roberts z Oklahomy. Rozegrał w jej barwach 4 sezony. Ostatni rok to statystyki na poziomie 24 minut, 11 punktów i 4 zbiórek, ale nie był to jego najlepszy sezon na uniwersyteckich parkietach. Trzeci rok na uczelni to zdecydowanie największa porcja minut jaką otrzymał – 31 na mecz, co przełożyło się na 17,4 punktu i 5,5 zbiórki.  Owensa najczęściej można spotkać w grze tyłem do kosza. Ciężki (117kg), silny, potrafiący upchnąć się pod obręczą. Nie spodziewałbym się wielu punktów z jego strony zdobytych spoza pola 3 sekund. Warto też zwrócić uwagę, że jak na minuty, które grał na uczelni to kolumna zbiórek nie jest powalająca. Ciekawe, jak poradzi sobie w tym względzie w naszej lidze, gdzie akurat pod koszem doszło wielu mocnych zawodników.

W Stargardzie z kompletowaniem składu się do tej pory nie spieszyli. Może to i rozsądna taktyka, ubiegłoroczny beniaminek pokazał, że należy do wyborów personalnych podejść z odpowiednią cierpliwością, by się potem nie zbłaźnić. Zestaw polski praktycznie niezmieniony, za Czujkowskiego przychodzi Pamuła,, choć to nie do końca zmiana 1 do 1. Taka sytuacja już niesie za sobą pewne ryzyko zderzenia się z poziomem PLK. Odpowiedni zestaw zawodników zagranicznych w dużym stopniu powinien pomóc całej drużynie funkcjonować na najwyższym szczeblu.

Owens pod koszami Energa Basket Ligi będzie miał nie byle jakich przeciwników. Nawet Legia, czy GTK ściągnęli interesujących zawodników na pozycję centra. Do tego kluby z TOP4, gdzie za rywali będzie miał Hassella, Sobina, Łapetę, Upshawa, Mbodja… Niezłe masowanko się szykuje.

Rashun Davis – Polpharma Starogard Gdański

Nowy rozgrywający na Kociewiu. Absolwent uczelni Radford to pierwszy z zagranicznych nabytków drużyny prowadzonej przez Artura Gronka.

Davis spędził w college’u 4 lata. Ostatni rok gry (2015/16) to bardzo duża rola nowego rozgrywającego Polpharmy. Średnio 31 minut spędzanych na parkiecie, ponad 14 punktów, blisko 5 asyst i 3 zbiórki. Po karierze uniwersyteckiej Davis przeniósł się na stary kontynent i wybrał grę w lidze słowackiej. Poprzedni sezon to z kolei liga słoweńska i występy dla Rogaska Crystal. 33 rozegrane spotkania i statystyki niemal identyczne, jak na końcu przygody w Radford. Ctrl+C, Ctrl+V.

Rashun to gracz filigranowy (180 cm), ale niezwykle szybki i dynamiczny, co jest charakterystyczne dla Amerykanów tej postury. Potrafi zdobywać dużo punktów, nie boi się odpowiedzialności i bardzo mocno wierzy w swój rzut.

Davis powinien być podstawową jedynką na Kociewiu. Jego zmiennikiem będzie Paweł Dzierżak i tak będzie wyglądała rotacja na rozegraniu Polpharmy. Amerykanin może być jednym z najważniejszych ogniw swojej drużyny, to od niego będzie zależał cały atak SKSu. Mając za plecami niedoświadczonego zmiennika czekają go najprawdopodobniej duże minuty, a co za tym idzie rubryki w statystykach będą puchły. Nie tylko asysty, ale myślę, że przede wszystkim punkty to kolumna, w której będzie przewodzić swojej drużynie.

Jak na razie skład Polpharmy to wiele dziur. Pod koszem mamy sporą plaże. Przydałoby się też wzmocnić nieco polską rotacje, która na tę chwilę wygląda mało porywająco.

Robert Lowery – Polski Cukier Toruń

Pierwsza nowa twarz w szeregach Twardych Pierników. Zawodnikiem torunian został 30-letni Amerykanin, Robert Lowery.

Dj Thompson Lowery to gracz obwodowy, mierzy 190 centymetrów wzrostu i najczęściej pełnił rolę rozgrywającego. Dobre warunki fizyczne połączone z obroną, za która jest chwalony powodują, że może być również wykorzystywany w grze obok drugiego rozgrywającego na parkiecie. Amerykanin to absolwent uczelni Dayton, który ma za sobą już dość bogatą karierę europejską. Miał okazję występować w EuroCupowej Albie Berlin oraz w drużynach uczestniczących w lidze VTB – VEF Ryga i Astanie. Szczególnie sezon w stolicy Kazachstanu to imponujące statystyki  na tle nie byle jakich rywali. 29 minut średnio na mecz, a w tym czasie ponad 14 punktów, 4 asysty i prawie 2 przechwyty to linijka Lowerego z tych rozgrywek. Poprzedni sezon to gra dla tureckiego Antalya BSB. Tam statystyki poszły jeszcze w górę – 33 minuty, 16,7 punktu, 5,8 asysty i 5,3 zbiórki. I niech nie zwiedzie Cię, że to nie najwyższy szczebel rozgrywek w Turcji. 2 liga turecka to na pewno bogatsza liga niż polska, co do poziomu to kłócić się można, ale na pewno nie jest tak, że jest jakaś wielka dysproporcja. Po Starksie, który przychodzi do Stelemtu, to drugi transfer właśnie z tej ligi. Który okaże się lepszy na polskim podwórku?

Twarde Pierniki już w tym tygodniu wystartowały z przygotowaniami do nowego sezonu. Eliminacje do Basketball Champions League wymusiły delikatny pośpiech przy budowaniu drużyny i rozpoczęciu zajęć. Stabilizacja składu działa na pewno na korzyść toruńskiej ekipy, jednak tak jak w poprzednich latach czołową rolę pełnił będzie amerykański gwiazdor, który co roku jest inny. Za drużynę w tym sezonie będzie w dużej mierze odpowiedzialny Robert Lowery. Polski Cukier składu jeszcze nie zamyka, należy się spodziewać kolejnego wzmocnienia. Żeby realnie myśleć o przejściu kolejnych rywali w eliminacjach Ligi Mistrzów Pierniki potrzebują jeszcze jednego gracza robiącego różnicę, a nie tylko uzupełnienia składu.

https://www.youtube.com/watch?v=k9gaUUUW4rE

Zeszłorocznym koniem pociągowym ekipy Dejana Mihevca był Glenn Cosey. Amerykanin to gracz, który potrafił w pojedynkę odwrócić losy spotkania. Niezwykła pewność siebie połączona z umiejętnościami koszykarskimi pomogła mu stać się liderem brązowych medalistów. Teraz w jego miejsce przychodzi jego rodak, Lowery, który papiery na bycie gwiazdą ma jeszcze lepsze niż poprzednik. Jeśli rzeczywiście ilość talentu i umiejętności Amerykanina jest wprost proporcjonalna do długości jego włosów to szybko zapomnimy o popisach Coseya.

Patryk Nowerski – Legia Warszawa

Legia Warszawa dodaje kolejnego Polaka pod kosz. Grający ostatnio w niższych klasach rozgrywkowych Patryk Nowerski związał się ze stołecznym klubem kontraktem na nadchodzący sezon.

Nowerski od 5 lat gra na parkietach I ligi, a ostatni sezon spędził w Pogoni Prudnik. Jego statystyki za ostatni rok to średnio 16,3 minuty,  8,3 punktu i 4,6 zbiórki. Polak to gracz wysoki, mierzy 206 centymetrów i może występować na obu pozycjach podkoszowych. Za 3 nie rzuca, operuje bliżej obręczy, gdzie korzysta ze swojej siły i rozmiarów.

Nowerski powinien w Legii otrzymywać minuty zarówno na centrze jak i na czwórce. Niepodważalną postacią w rotacji będzie Patiejew, ale już z innymi można konkurować. Tane Spasev na pewno ma jakiś pomysł w głowie, w jaki sposób wykorzystać Polaka. Pytanie tylko, czy umiejętności Patryka wystarczą na ekstraklasę.

Legia po dużych transferach Polaków – Kowalczyku i Karolaku, stara się uzupełnić skład zawodnikami aspirującymi do gry na poziomie PLK. Nie są to starzy wyjadacze, a raczej koszykarze dopiero rozpoczynający swoją przygodę z PLK. Młodość, ambicja i zaangażowanie to z pewnością rzeczy, które powinny wyróżniać tę grupę. Po zeszłorocznym składzie opartym na graczach doświadczonych nastała rewolucja. Czy dowództwo Tane Spaseva okaże się na tyle skuteczne by poprowadzić wojskowych do zwycięstw?

Tre Bussey – Polpharma Starogard Gdański

Dzień po dniu w Starogardzie mamy ogłoszenie kontraktu. Obwód zostaje wzmocniony kolejnym graczem. Tym razem do ekipy Artura Gronka trafia 26-letni rzucający obrońca Tre Bussey.

Amerykanin to absolwent uczelni Georgia Southern. Po ukończeniu studiów Tre próbował swoich sił w G League, na Bałkanach, na Cyprze, a ostatni rok spędził w niemieckiej BBl. We wszystkich miejscach oprócz Eisbaren Bremerhaven z ligi niemieckiej grał bardzo dużo, około 35 minut na mecz. Poprzedni sezon w Bundeslidze to ucięcie minut o połowę. Bardziej wymagająca liga, lepszy zespół to i trudniej o tak duża rolę jak w latach poprzednich. W niemieckim zespole Bussey na parkiecie przebywał średnio 17,4 minuty i zdobywał ponad 5 punktów.

Bussey to bardzo ciekawy zawodnik. Leworęczny, dynamiczny obrońca, który doskonale czuje się z piłką w rękach. potrafi zrobić sobie samemu miejsce do rzutu, kiedy ma tylko okazje gra 1 na 1 i wykorzystuje swoje umiejętności do minięcia rywala lub wyprowadzenia go z pozycji obronnej. Podpatrzył Jamesa Hardena i wali step back tróje jak brodacz.

Tre z Davisem są w stanie stworzyć bardzo mocny duet obwodowy. 30 punktów na mecz od nich dwóch? Stawiam w ciemno. Z drugiej strony istnieje taka możliwość, że dwaj Amerykanie zdominują za bardzo swoją drużynę. Jestem w stanie sobie wyobrazić zawrotne ilości rzutów jakie będą wykonywać. Nie ma wątpliwości, że statystyki będą nabijać, ale czy pójdą z tym w parze kolejne zwycięstwa Polpharmy?

Patrząc na skład SKSu to więcej miejsca na obwodzie nie widać. Dwóch Amerykanów, Dzierżak, Davis, Gołębiowski, dochodzi jeszcze Bartosz Jankowski. Na 3/4 mamy także Młynarskiego, który będzie czołową postacią polskiej rotacji. Najbliższe dni to wzmożona praca nad kontraktami graczy podkoszowych.

Mateusz Szlachetka i Daniel Dawdo – GTK Gliwice

Chłopaki ogłoszeni hurtem, to i my rozpatrzymy ich razem. GTK zamyka skład dokładając do drużyny dwóch gracz urodzonych w 1999 roku.

Mateusz Szlachetka uzupełni pozycję rozgrywającego drużyny z Zagłębia z górnego Śląska. Poprzedni sezon spędził w SMS Władysławowo grającym w II lidze. Grał po 30 minut, zaliczał ponad 16 punktów i 5,5 asysty. Co ważne, trafiał za 3 punkty powyżej 40%, a w sumie rzutów oddał aż 105.

Daniel Dowdo podobnie jak Szlachetka ukończył nadmorską Szkołę Mistrzostwa Sportowego. Gra w II lidze to jednak nie tak dobre występy jak nieco niższego kolegi opisanego powyżej. Na parkiecie średnio przebywał 13,5 minuty zdobywając w tym czasie 3,5 punktu i 1,7 zbiórki. Przeskok z II ligi do ekstraklasy na pewno będzie ciężki, ale Gliwice wydają się dobrym miejscem na postawienie takiego kroku.

GTK trochę cierpi na niedostatek ogranych ligowców. Braki w tym względzie będzie starało się nadrobić zaangażowaniem i ambicją zawodników jeszcze stosunkowo młodych, którzy chcą na stałe wywalczyć sobie miejsce w ekstraklasie. Kiwilsza, Radwański, nawet Słupiński i Robak, a teraz także Szlachetka i Dawdo to gracze wciąż przed szczytem swoich karier. Minuty w  Gliwicach mogą w dużym stopniu pomóc im w rozwoju i polepszeniu swoich umiejętności. Odpowiedzialność za wygląd drużyny  spadnie na graczy zagranicznych, jednak z uwagi na przepis o 2 Polakach parę minut każdy z tych chłopaków może sobie wyrwać.

Jalen Hayes – Spójnia Stargard

Drugi obcokrajowiec zatrudniony przez Spójnie. Debiutujący w Europie i profesjonalnej koszykówce Jalen Hayes został nowym koszykarzem stargardzkiej drużyny.

Absolwent i jeden z liderów uczelni Oakland, mający nieco ponad 2 metry Amerykanin to jeden z kandydatów na gwiazdę beniaminka PLK. Przez trzy ostatnie sezony grał dla swojego uniwersytetu ponad 30 minut na mecz, konsekwentnie podnosił średnią punktową, która na koniec ubiegłych rozgrywek wynosiła niecałe 19 punktów. Hayes to zawodnik leworęczny, w dużej mierze operujący bliżej kosza. Zbierał ponad 8 piłek na spotkanie i w taktyce przeważnie ustawiany był na silnym skrzydle.

https://www.youtube.com/watch?v=YS__Ybbf1R4

Amerykanin za partnera pod koszem będzie miał kolegę zza oceanu. Powinni stworzyć ciekawy duet, jednak problemem, jakiego bym się tu doszukiwał, jest brak rzutu u obu graczy. Spójnia musi tę dwójkę otoczyć dobrymi strzelcami by spacing jakoś przetrwał. Ściągnięcie do Stargardu Piotrka Pamuły powinno w dużym stopniu ułatwić tę sprawę.

Hayes to gracz, który bardziej wygląda na lidera niż Owens, lidera pod względem punktowym. Amerykanie na pewno będą odpowiedzialni za wydajność ofensywy Spójni, ale i za zabezpieczeni deski. Czy wystarczy im umiejętności na warunki PLK by to osiągnąć? Czas pokaże, na pewno bardziej przemawia do mnie transfer skrzydłowego. Takich zawodników jak Hayes potrzeba tej ekipie, by powalczyć o minięcie w ligowej tabeli zespołów na podobnym poziomie.

Walerij Lichodej – Anwil Włocławek

Nie karabin AK-47, a WL-11 trafia do Włocławka. Doświadczony Rosjanin uzupełni rotację na silnym skrzydle w zespole Mistrza Polski.

Lichodej przez większość kariery grał w swojej ojczyźnie. Bronił barw takich drużyn jak: Khimki, Unics Kazań, czy Lokomotiv Kubań. Oprócz ligi rosyjskiej i VTB grał także w EuroChallenge, EuroCup (zwycięstwo z Lokomotivem), FIBA Europe Cup oraz Eurolidze. Ostatni rok to gra dla litewskiego Nevezis Kiejdany i włoskiego Betaland Capo d’Orlando (były klub Jakuba Wojciechowskiego). Walerij znany jest przede wszystkim z bardzo dobrej skuteczności za 3 punkty.  Przez całą karierę Rosjanin bardzo rzadko schodził poniżej 40% w tym względzie. Sumarycznie poprzednie rozgrywki zakończył ze średnimi na poziomie 12 punktów, 5 zbiórek i 2 asyst w 28 minut gry.

Lichodej kreowany jest trochę na specjalistę tylko w jednym względzie i zawodnika jednowymiarowego, jednak ciężko przypuszczać, by zaszedł tak wysoko umiejąc tylko i wyłącznie rzucać. Świeży rottweiler to bardzo inteligentny gracz, na którego umiejętności czytania gry i inteligentengo ustawiania się w ataku liczy bardzo mocno Igor Milicić.

Anwil tego lata celował w Cela, ale skończył z Celem w wersji rosyjskiej. Lichodej stylem gry mocno przypomina Francuza z polskim paszportem. Igor Milicić przyzwyczaił do strategii budowania składu, w której na czwórce biega gracz bardzo dobrze czujący się 675 centymetrów od kosza i dalej. Transfer Walerijego to ważny dodatek do drużyny. Gracz o profilu, jakiego Anwilowi brakowało. Lichodej przede wszystkim rozciągnie grę, zrobi się więcej miejsca dla gry 1 na 1 Sobina, ale i penetracji, czy ścięć z obwodu. Tak dobrze rzucający za 3 punkty gracz zatuszuje też pewne braki w tym względzie Kostrzewskiego kiedy razem będą na parkiecie. Co więcej, mając przed sobą perspektywę gry w BCL włocławianie dodają do składu gracz, który w niejednych pucharach już występował. Swoim doświadczeniem na pewno wspomoże debiutujący w tych rozgrywkach zespół i doda odpowiedniego spokoju na boisku.

Nowy nabytek Anwilu nie należy do graczy, którzy porwą publiczność i będą niezwykle efektowni. Jednak w przypadku Lichodeja najważniejsza będzie efektywność, a tego możemy się po nim zdecydowanie spodziewać.

Jakub Sadowski – Legia Warszawa

Zaledwie 17-letni podkoszowy, Jakub Sadowski, podpisał zawodowy kontrakt z Legią Warszawa i zostanie włączony do pierwszej drużyny na sezon 2018/19.

Kuba to wychowanek Legii. Ostatni sezon rozegrał w jej barwach w II-ligowych rezerwach klubu. Notował tam średnio 4 punkty i 4,6 zbiórki w 17 minut gry.

Sadowski to inwestycja w przyszłość. Będzie występował w drużynie juniorskiej łącząc to ze swoimi obowiązkami przy pierwszej drużynie. W ekstraklasie powinien zadebiutować, jednak jego rola najpewniej ograniczy się do minut w końcówkach rozstrzygniętych meczów.

Legia ma już w składzie 11 zawodników. Brakuje ostatniego zagranicznego wzmocnienia na obwód. W poprzednich tygodniach dało się usłyszeć o amerykańskim rozgrywającym, jak będzie naprawdę, to okaże się w kolejnych dniach.

Luis Montero – Anwil Włocławek

Włocławek nie doczekał się przedłużenia kontraktu z Ivanem Almeidą. W zaciszu klubowych gabinetów trwały poszukiwania jego zastępcy. Żeby nie ułatwiać sobie zdania, tak jak rok temu, Milicić rozłożył przed sobą wielką mapę, zawiązał przepaskę na oczach i zaczął się obracać. Kiedy asystent trenera, Marcin Woźniak, powiedział stop, Milicić wycelował długopis. Tym razem  padło na Dominikanę.

Montero ma za sobą debiut na parkietach najlepszej ligi świata. Rozegrał w sumie tylko 14 spotkań (dla Blazers i Pistons), ale zdjęcie z Andre Drummondem zdążył wrzucić. Większość swojej jeszcze niezbyt długiej kariery (25 lat) spędził na zapleczu NBA. Próbował także swoich sił w ligach letnich NBA (Portland, Sacramento, Dallas) i grał w reprezentacji swojego kraju. Ostatni sezon to gra w G League dla Grand Rapids Drive oraz Reno Bighorns i średnie na poziomie 10.5 pkt., 6.9 zb. i 2.4 ast.

Nie da się mówić o nowym nabytku Anwilu bez odniesienia się do postaci Ivana Almeidy. To w jego buty będzie musiał wejść i to do niego będzie porównywany przez kibiców. Zaczynając od samej postury, to są niemal identyczni. Dominikańczyk jest ciut większy, ale także szczupły i podobnej karnacji. Tak samo jak Alemida lubi nosić krótsze spodenki, by podkreślić długość swoich dolnych odnóży. Co do koszykarskich aspektów to na pewno Kabowerdeńczyk był dużo bardziej efektowny. Nie przepuszczał okazji na załadowanie z góry, czy posłanie piłki w drugi rząd trybun po bloku na drugim piętrze. Montero wydaje się być lepszym shooterem, graczem bazującym bardziej na umiejętności czytania gry i boiskowym IQ niż atletyzmie. Dużo na boisku widzi, umie odegrać, a także mocno pomaga na zbiórce.

Anwil skompletował już zestaw gracz na pozycje 2 i 3. W wyjściowym ustawieniu pewnie zobaczymy Michalaka z Montero, choć Igor Milicić przyzwyczaił do sporej rotacji. Transfer Dominikańczyka dodaje na obwód Anwilu rozmiaru, zasięgu ramion, które są niezbędne w preferowanej przez Chorwata obronie. W ataku możliwe, że będzie wolnym elektronem. Zawodnikiem z piłką w rękach lub czekającym na podanie, rozgrywającym akcje dwójkowe i kończącym szybkie ataki. Wachlarz możliwości nowego nabytku rottweilerów jest naprawdę duży. To typ gracza, który u MIlicicia w poprzednich sezonach był gwiazdą i tego też należy się teraz spodziewać.

Podpis Montero to jednak nie tylko ochy i achy, ale także wątpliwości. Pierwszy sezon w Europie, od razu w BCL i w drużynie grającej skomplikowany taktycznie basket. To spore wyzwanie dla Luisa, ale też i ogromna szansa na bilet do wielkiej koszykówki. Jego poprzednik taki bilet dostał i to w pierwszej klasie.

Anthony Hickey – Spójnia Stargard

Powrót do PLK. Amerykański rozgrywający Anthony Hickey podpisał kontrakt z beniaminkiem Energa Basket Ligi.

Amerykanina możemy pamiętać z polskich parkietów, grał dla Asseco Gdynia w sezonie 2015/16. Dzielił jeszcze wtedy szatnie z dzisiejszym trenrem Arki, Przemysławem Frasunkiewiczem, czy Filipem Matczakiem. Hickey zakończył polską przygodę statystykami na poziomie 14 punktów, niecałych 3 asyst, 3,5 zbiórki w 31 minut gry. Ostatni sezon to gra na Cyprze dla Enosis Neon Paralimni i linijka na poziomie 19 punktów, 5 zbiórek i 4,5 asysty w 35 minut gry. Liga raczej nie z tych wymagających (do polski przychodził stamtąd np. Toney McCray), ale statystyki na tak dominującym poziomie świadczą, że Hickey utrzymuje dobrą dyspozycje. Odwiecznym kłopotem w jego przypadku był rzut za 3 punkty, który plasuje się gdzieś w okolicach 30%, jednak braki dystansowe nadrabia szybkością, która pozwala na ekspresowe mijanie rywali.

W jednym tygodniu udało się włodarzom ze Stargardu sprowadzić trzech Amerykanów. Dwaj podkoszowi dopiero zadebiutują w Europie, natomiast Hickey to zawodnik mimo młodego wieku już ograny. Sprawdził się w PLK, grał w Grecji, błyszczał na Cyprze, nic nie stoi na przeszkodzie by znów czarował na polskich parkietach. Amerykanin to naturalny kandydat na lidera drużyny, gracza na 14 punktów, 6 asyst i 4 zbiórki w meczu.

Pozycja nr 1 w Spójni zabezpieczona. Za Hickeyem będzie grał Bręk, który wraca do PLK po sezonie rozłąki. To solidny zestaw jak na beniaminka, szczególnie postać dopiero co podpisanego Amerykanina powinna dać wiele dobrego drużynie.

Spójnia jest na finiszu kompletowania drużyny. Transfery zrobione w tym tygodniu mogą się podobać. To, że Hickey będzie dobry to wiemy, dużo ciekawszą sprawą jest postawa dwójki graczy podkoszowych zza oceanu.

Sam Dower – MKS Dąbrowa Górnicza

Środkowy znany z występów w PLK ponownie związał swój los z klubem z Dąbrowy Górniczej. 27-letni Sam Dower został graczem MKSu.

Dower ma 206 centymetrów wzrostu i występuje na pozycji centra. MKS sięgnął po niego w 2015 roku, a Amerykanin rozegrał dla klubu 19 spotkań. Kontuzja kolana wykluczyła go z dalszej części sezonu. Dower przedłużył kontrakt z Dąbrową, jednak w momencie, gdy miał się stawić przed sezonem okazało się, że nie jest nadal zdrowy. Od tego czasy Amerykanin leczył się i dochodził do pełni sprawności. Statystyki z sezonu w Polsce to 13 punktów i 6 zbiórek w 25 minut gry.

Dower to gracz, który nie tylko przebywa w bezpośrednim sąsiedztwie obręczy, ale także umie przymierzyć zza łuku. Sezon 2015/16 zakończył z wynikiem 38 %, co jak na gracza wysokiego jest bardzo dobry, wynikiem. Jeśli będzie zdrowy powinien być solidnym dodatkiem do drużyny. Dobrze zbierający, wszechstronny w ataku zawodnik to zawsze ogromna wartość dla każdego klubu.

MKS z mozołem kompletuje drużynę. Jest jeszcze sporo braków, a i w portfelu znalazłoby się parę dziur. Spore wyzwanie przed włodarzami klubu, ale i przed Jackiem Winnickim, by zbudować drużynę, która pozwoli na efektywną walkę w PLK.

MKS ma problemy w księgowości. Wyroki BAT i zaległości wobec wielu zawodników wypłynęły na światło dzienne przed tegoroczną weryfikacją. Rzeczywiście, pieniędzy musi być niewiele skoro klub sięga po gracza, który ostatnio grał w koszykówkę w … 2016 roku. W styczniu 2016 roku. Dla przeciwników matematyki, to jest 2,5 roku temu.

Dojrzałe ogóry cz. IV

Dojrzałe ogóry cz. III

Dojrzałe ogóry cz. II

Dojrzałe ogóry cz. I

Komentarze

Komantarze

One comment

Comments are closed.